wtorek, 27 grudnia 2011

Nastrój świąteczny na dłużej

Dla mnie trwa jeszcze świąteczny czas...
Korzystając z okazji bardzo dziękuję  Wam za życzenia ...
Minione święta to były na przemian szczęśliwe i smutne chwile.
Same przygotowania bardzo ograniczyłam (może bardziej ograniczyła je moja mała wydajność fizyczna).
Jak co roku nie mam też żadnych wyrzutów z powodu nadmiaru jedzenia (o czym się teraz tak głośno mówi).
Nie marnuję jedzenia, bo zawsze kupuję i przygotowuję z namysłem. Nie stać mnie na rozrzutność i bezmyślność w wydawaniu pieniędzy.
A dzisiaj w południe lodówka była wyjątkowo pusta, prawie wszystko zjedzone.

Pozostając w nastroju świąt, tych dla mnie szczególnych... myślę o tym, ile chciałabym przygotować elementów dekoracyjnych do domu i własnoręcznie wykonanych upominków pod choinkę.
W poprzednich latach żartowałam, że powinnam zaczynać bożonarodzeniowe  przygotowania zaraz po Nowym Roku.
A teraz już całkiem na poważnie biorę pod uwagę całoroczną osobistą zabawę hafciarską pod hasłem "Na Boże Narodzenie" - będę jedyną uczestniczką tej zabawy, tym razem niczego nie organizuję na większą skalę.
Taka indywidualizacja domowa...
To wynika przede wszystkim z mojego powolnego tempa haftowania... a jak się jeszcze do tego doda codzienną bieganinę i jakieś nie przewidziane przeszkody to mam jak zwykle, czyli niewiele zrealizowanych planów.
I znowu tylko wzdycham przeglądając gazetki ze świątecznymi wzorami, bo pozostają nadal w sferze marzeń.
Kiedy myślę, że nie mam już całego życia przed sobą, ale tak dużo za sobą, chcę się spieszyć i zrobić jak najwięcej.
Logiczne jest, że chcąc przeznaczyć na to dużo czasu, muszę zacząć wcześniej, by w grudniu móc spokojnie tworzyć w naszym mieszkaniu świąteczne klimaty.
 
Będę więc sobie haftować (czerpiąc z tego czystą przyjemność) te swoje świąteczne różności, nie przejmując się kompletnie krytyką.
Krytyką niestosownego (jakoby!) pisania na blogu i pokazywania świątecznych prac w innych miesiącach i porach roku. Tu znowu mamy do czynienia z brakiem tolerancji, zmuszaniem do jedynie słusznego przeżywania świąt w konkretnym czasie.
A wyjście jest proste - nie czytać takich postów, przymusu nie ma.
Dla mnie właśnie przykre jest to, że nie wyrabiam się czasowo, że stresuję się pośpiechem i natłokiem spraw, których nie daję rady pokonać.

Raczej nie traktuję tego pomysłu jako noworocznych zobowiązań - nie robię takich, bo natychmiast tracę wszelką radość i przyjemność.
Bardziej jest to lista planów, a drugim punktem na tej liście będzie dokończenie rozpoczętych robótek.
Tych też jest niezły tłumek, więc chyba już mam cały rok zajęty?

5 komentarze:

piegucha pisze...

Oooo, widzę, że czytamy te same blogi:P Mnie tez denerwuje przymuszanie do sezonowości prac i tematyki na blogach. Niech każdy robi co chce i odczepi sie od innych. Twój pomysł bardzo ciekawy i życzę, żeby plan został wykonany!
Pozdrawiam
Anka

kachazet pisze...

Ja chyba powinnam założyć sobie taką drutową akcję, żeby zdążyć przed kolejnymi świętami... będę kibicować, żeby się powiodło. Wszystkiego, co dobre w Nowym Roku :)

barbaratoja pisze...

Też skończę wszystkie rozpoczęte bożonarodzeniowe robótki i potem będę pokazywała jaja i kuraki;-)

pkela pisze...

Piegucho - niektórych blogów już nie czytam, właśnie z powodu różnicy poglądów na niektóre sprawy.
A wczoraj zrobiłam sobie taki nocny maraton blogowy i zaglądałam do wielu różnych blogów - tu i tam, tak raz do roku w niektóre miejsca.

Kachazet - jeśli masz dużo pomysłów do realizacji, to jak najbardziej.

Basiu - ja pewnie też coś zrobię coś jajko-kurakowego, ale jednak Wielkanoc nie budzi we mnie takich emocji jak Boże Narodzenie.

Dziękuję za życzenia - tak miło, że zaglądacie do mnie.
Ja mam nadzieję poprawić się pod tym względem.
Pozdrawiam Was serdecznie :)

Agata Adelajda pisze...

Kochana, na przyszły rok życzę Ci pogody ducha, duuużo zdrowia i jeszcze więcej pozytywnej energii:)