Cisza na tym blogu nie oznacza ciszy na froncie robótkowym.
Przyczyna jest prozaiczna, chociaż wielce wkurzająca - komputerowi się nie chce.
Nie chce mu się pracować, o czym mnie informował warczeniem i rzężeniem kilka dni przed strajkiem.
A teraz po włączeniu tylko "ciemność widzę, ciemność..."
Mam co prawda dostęp do mężowskiego komputera, ale nie mogę wgrywać zdjęć z aparatu, no i potem na blogi, czy na forum.
Mój M. bowiem nie bawi się w te klocki zdjęciowe i kabelek oraz programik zdjęciowy skwapliwie ze swojego wyrzucił (do mojego).
Nie wspomnę już o takim drobiazgu jak walka o dostęp (kto ma jeden komputer na całą rodzinę ten wie).
Robótki przedświąteczne idą nieźle, w tempie jako-tako.
Ale przecież nie będę tu opowiadać "własnymi słowami", co przybyło w poszczególnym hafciku.
Robię zdjęcia i wszystko wrzucę hurtem - mam nadzieję, że jeszcze przed świętami odzyskam utracone okienko na świat.
Jak to jednak te maszyny nami rządzą!
1 komentarze:
U mnie też problemy z tymi sprzętami,tyle,że do fotografowania pozostał jedynie telefon :(A komputer staruszek i cierpliwości do niego trzeba nie lada.Pozdrawiam czekając na Twoje robótki świąteczne ;))
Prześlij komentarz